piątek, 9 listopada 2012

3. Suprise.


Otworzyłam oczy, gdzie ja jestem? Ah tak miałam ‘nocne zderzenie z podłogą’, zachichotałam do siebie. Usiadłam na podłodze i zobaczyłam COŚ?
-Aaaaaa, uciekaj stąd! – wskoczyłam na łózko - Ciociu! Tom! Pomóżcie mi, proszę. Po chwili przybiegła zaspana Alison.
-Co się stało? – na jej twarzy widziałam przerażenie.
-To coś czy to pies? – zdałam sobie sprawę z tego pytania, ah te moje opóźnione reakcje, tak to pies. Nikt chyba nie ma pojęcia jak było mi głupio.
-No wiesz Kornelio ma 4 nogi, ogon, dwie pary oczu, nos. Nie jest podobny? – zaśmiała się.
- Tak trochę. -zrobiłam skrzywioną minę, fakt miała 4 nogi i machający ogon.
-Ma na imię Roli. [ZDJ]


Był naprawdę brzydkim psiakiem, mimo że rasowy i tak brzydki. Lepszy był już kundel mojej ciotki na wiosce. Popatrzyłam na niego z obrzydzeniem.
-Wrrrrr – odezwał się.
-Odejdź, jesteś ohydny – zrobiłam skrzywioną minę, nadal stojąc na łóżku.
Poszłam w stronę łazienki, ubrałam to [ZDJ]:

-Kornelia idziemy dzisiaj na zakupy! – Śpiewająco powiedziała Ali.
-Okej, ale ja nie mam pieniędzy.
-Przecież wiem, to będzie taki BABSKI WYPAD. – uśmiechnęła się.
Pobiegłam na górę, uczesałam się, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Stałam przed domem, jak zahipnotyzowana, zobaczyłam... Annie!
-Czy ja mam zwidy, jesteś widmem? – wyciągnęłam rękę jak w filmach.
-Ał Kornelia, zdurniałaś? Przyjechałam tu, do Ciebie! Alison opowiadała mi jak to za mną tęsknisz. – Zrobiła rączki na słowo TĘSKNISZ.-Nawet nie zadzwoniłaś. – popatrzyła na mnie z wypisanym fochem na twarzy.
-Oh już tak nie udawaj, miałam się odezwac, ale wczoraj poznałam pewnego chłopaka, a dzisiaj... – nie dokończyłam.
-Chłopaka?! – Annie zrobiła marzycielskie oczy, co jak co, ale chłopaków ona uwielbiała – Ale gdzie, jak, kiedy, jak wygląda, ma ładny uśmiech, opalony czy nie, wysoki, chudy, umięśniony, inteligentny, zabawny, jaki ma styl?-powiedziała to wszystko na jednym wdechu. 
-Zaraz Ci wszystko opowiem. – wiedziałam, że wpadłam w niezłe gówno, przecież teraz będę musiała powiedzieć wszystko co do joty. Więc zaczęłam opowiadanie, opowiedziałam dokładnie wszystko ubrania, zapach, szczerze mówiąc byłam zszokowana gdy powiedziałam ‘miał koszule w kratkę, w szeroką kratkę niebiesko-szarą, z odpiętym guzikiem na górze’. Moje inne wypowiedzi też mnie zadziwiły, nie zauważyłam, że AŻ tak mu się przyglądnęłam. W moich jakże to ciekawych opowieściach pominęłam to, że jest członkiem zespołu One Direction, taka mała drobnostka. Jechałyśmy , a ja całą drogę gadałam i gadałam - o nim.
-Mów co u Ciebie Annie.
-Hm, poznałam kogoś, ale to naprawdę tylko kolega – szturchnęła  mnie widząc moją minę.
-Okej, okej, zobaczymy. – grymas na mojej twarzy wszystko wyjaśniał.
-W sumie zaprosiłam go do centrum.
-No widzę, że szybkie kroczki przyjaciółko. – poruszyłam brwiami.
-Czy Alison śpi?- zaśmiała się Annie.
-Sprawdźmy , Alisooooooon! Zakrzyczałam na cały regulator.-Nie przewidziałam, że ta istota tak odreaguje, uderzyła w siedzenie głową.
-Ał to musiało bolec. Przepraszam!
-Słonko nic się nie stało. – Ali popatrzyła na swój telefon. – Chyba to nie będzie BABSKI WYPAD, muszę gonic do pracy, mamy ostry poślizg. Ciotka rozkazała Tomowi ją wysadzic.
-Mamy kasę ,mnóstwo kasy i możemy ją całą wydac. – zrobiłam taniec szczęścia wraz z moją ‘siostrzyczką’ zaczęłyśmy skakać jak głupie, obie kochałyśmy zakupy, a gdy weszłyśmy w posiadanie 500 Funtów zaczęłyśmy w podskokach wbiegać do galerii.
-Jaka ona jest duża. – zrobiła ogromne oczy Annie.
-Aaaa, szał zakupów, a czy to nie ten przystojniak, który stoi tam. – wskazałam palcem i szturchnęłam siostrę w ramię.
Podeszłysmy do chłopaka, co by tu o nim powiedziec, miał na sobie szaro-zielone dresy i nike, ciemny blondyn o orzechowych oczach, styl Em.[ZDJ]

-Tomeek, rzuciła mu się na ramiona – tak i to zwykły kolega, ha dobry żart. Stałam jak ten kołek, aż skończyli to swoje koleżeńskie tulu tulu, aż się chciało rzygac.
–Gdzie moje maniery, to Kornelia.
-Hej- podałam rękę i się umiechnęłam.
-Siema, Tomek. – zrobił to samo.
-Chyba raczej ‘Tomeek’ zaczęłam piszczeć jak Annie. – wybuchliśmy śmiechem.
-No co? – oburzyła się nasza koleżanka.
-Nic nic, przyjaciółeczko – objął ją Tomek.
Chodziliśmy od sklepu do sklepu, aż wkońcu znalazłam swietne spodenki, które idealnie na mnie leżały. [ZDJ]

Annie nagle wyparowała, zakupoholiczka zapewne poleciała na jakąś wyprzedaż.
-Zakochałam się, one są świetne.-przyglądałam się materiałowi.
-No pewnie to teraz ja je przymierzę - powiedział Tomek.
-Nie! Rozerwiesz je – wykrzyczałam.
-Hej, nie jestem taki aż gruby – pokazał swoją idealną figurę.
-Sorki laska – powiedziałam tonem faceta.
-Przestań , nie mów tak – zaśmiał się chłopak.
-Okej, ale pod warunkiem, że… - wzięłam chłopaka za rękę i zabrałam do przymierzalni.
-Co Ty robisz, chcesz mnie pocałować? – zatrzepotał rzęsami chłopak.
-Aj cicho bądź – zatkałam mu ręką usta i przyłożyłam ucho do drzwiczek przebieralni.
-O co chodzi, masz natychmiast wyjaśnic, bo otworzę drzwi.
-Ej no, ja po prostu ukrywam się przed kimś, bądź cicho, jeśli nas usłyszy zabije Cię.
-Przed kim – zaszeptał chłopak – gonią Cię szpiedzy? – znów zrobił ten odruch brwiami
-Nie, jakiś Liam, cicho. - Staliśmy w szatni 15 minut.
-Ej chyba możemy już wyjść? – spytał znudzony chłopak.
-Sprawdź.
-Co?
-Czy jest? – zaśmiaśam się
-Okeeeej, szczegóły wyglądu?
-Ma czapkę, zieloną.
-Świetny opis – wychodząc chłopak rzucił – powiem że tu na niego czekasz.
 Czekałam i czekałam, aż wróci. Finisz.
-Byłem wszędzie, chyba wyszedł.
-Uffff… - tyle zdołałam odpowiedzieć.
-Annie! Gdzie byłaś?
-Popatrz co kupiłam. – Annie pokazała śliczną różową sukieneczkę.
-Ona jest boska.
-Lubie zakupy, ale 5 godzin z wami to już naprawdę przesada- skrzywił się chłopak.
-Hej coś sugerujesz? – spytała Annie
-Jesteśmy fantastyczne! – krzyknęłyśmy razem.
-Nie zaprzeczę, jestem głodny, a że macie kaskę stawiacie.
-Spoko, spoko, chodźmy na pizze głodomorku.
-Phrr, odezwała się uciekająca przed Liamusiem – powiedział jak laska.
-Co Liam? Ten Liam? Gadałaś z nim? – znów setki pytań od Annie.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo oto Pan Te był ode mnie szybszy.
-Tak tyle z nim gadała, że przesiedziała 15 minut w ukryciu i na bezdechu. – zachichotał Tomek.
-To widzę, że dobry patent na podryw- zaśmiali się oboje.
-Przestańcie- dołączyłam do nich.
Po zjedzeniu pizzy i kłótni Annie z Tomkiem o ostatni kawałek pizzy, postanowiłam ich zostawić. Mam nadzieję, że coś z tego będzie. Ja musiałam kupic bieliznę, a dokładniej stanik, gdyż kochany piesek nie mam pojęcia kiedy mój porwał, co za złe ‘bydlisko’. Nie zamierzałam kupować bielizny przy Tomku. Jeszcze mnie nie pogięło. Ten chłopak jest chyba zdolny do wszystkiego. Okej, pierwszy sklep totalna porażka, następny, kolejny, jej czy nie mają tu czegoż w mniejszej cenie niż 60 funtów? Tyle zapłaciłam za spodenki a nie jakiś zwyczajny stanik. Poszłam pooglądać męskie bluzy, one naprawdę są cudowne. Wybrałam dwie do przymierzenia, jasną z zielonym napisem i błękitną z jakimś komiksem. Odwracając się wpadłam na kogoś, kto trzymał identyczną bluzę jak ja.
-Przepraszam – wykrztusiłam , po chwili podnosząc głowę.

------------------------------------------------------------------------------
Jeśli będę 3 komentarze następna częśc jutro, postaram się. Piszcie opinie, bo bez was bloga nie będzie. Pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali to opowiadanie i zachęcam do dalszego czytania. Życzę miłego weekendu. ;) Jak myślicie kim będzie osoba na, którą wpadła Kornelia ;> Może pozna kogoś nowego i zapomni o Liamie? A może to będzie właśnie Liam, ten Liam. xoxo 

czwartek, 1 listopada 2012

2. Znów ten arogancki gamoń...


-Ej nie dotykaj mnie- powiedziałam ze zgrozą.
-I tak będę, lubię to!- odpowiedział chłopak.
-Spadaj, wcale mnie nie kręcisz- miałam ochotę mu przywalić. Co on się tak czepia
-I tak wiem, że na mnie lecisz, jestem uroczy.
DRYYŃ DRYYŃ! Otworzyłam oczy, ogarniając moją sytuację. Gdzie ja jestem? Co to było? Po minucie dotarło do mnie: tak to tylko sen. Dlaczego śnił mi się ten dupek? Wcale o nim nie myślę i nie myślałam! Poszłam do mojej cudownej łazienki umyłam się, i ubrałam w to[ZDJ]:


-Dzień dobry – powiedziałam do lokaja
-Witaj, nie miałem okazji Cię poznacz, jestem Tom – uśmiechnął się mężczyzna w wieku około 40 lat.
-Kornelia, jak długa tu Pan pracuje?
-od kiedy pamiętam- zaśmiał się. –około 10 lat. Na ile przyjechałaś?
-Chyba na całe wakacje, nie wiem co będę tu tyle robić.. -  posmutniałam
-Na pewno kogoś zapoznasz, może jakaś nowa trwała przyjaźń , jest to mimo ze pochmurne to bardzo ciekawe miejsce.
-Jeszcze się okaże-zaśmiałam się.
-Co Ci zrobić do jedzenia?
-Niech Pan mnie zaskoczy. – uśmiechnęłam się.
-Mów mi Tom panienko.
-Zaśmiałam się, wolę Korni.
W mgnieniu oka Tom zrobił mi potrawę, której nie znałam. Oczywiście nie zdradził przepisu, ale wyduszę to z niego. Był to miód dla moich ust, co niesamowitego. Cioci nie zobaczyłam z rana, pewnie jest już w pracy. Ubrałam buty, i wyszłam z domu. Zrobiłam wyliczankę nie wiedząc w jakie pójść miejsce wypasło na ulice z wielkimi drzewami , których nigdy nie widziałam. Szłam i szłam oglądając to miasto, gdy ujrzałam galerię handlową, nie mogłam się powstrzymać. Galeria była całkiem inna niż w moim mieście ogromna, ludzi były tam chyba miliony. Pierwszy sklep, drugi, trzeci a mi nic się nie podobało. W końcu ze złością  poszłam  szukać bluzy na męskim dziale. Nie rozumiem dlaczego bluzy są podzielone na męskie i Damskie? Są identyczne i nie maja żadnych różnic, gdy już wybrałam odpowiednią dla siebie. Klasyka szara bluza z czarnym nadrukiem i wielkim kapturem. Kątem oka dostrzegłam czapki z daszkiem, uwielbiam je, dziwnie się czułam oglądając męskie ubrania, jej co jeśli pomyślą ze jestem jakąś kosmitką? Która normalna dziewczyna przymierza męskie ubrania. Sięgałam po fioletowa czapkę gdy ktoś mi ją wyrwał i przymierzył.
-Ej to moje! – powiedziałam z wściekłości.
-Pierwszy ją zobaczyłem – odpowiedział chłopak odwrócony plecami i oglądający się w lustrze.
-nie prawda! Już dawno jej się przyglądałam – popchałam chłopaka, który ciągle lampił się jak jakiś debil w swoje odbicie. Nie cierpię takich PIĘKNISI.
-Ej mała co ty robisz – odwrócił się chłopak. Hej czy ja Cię gdzieś już nie widziałem?
-Wątpie! Oddaj mi czapkę, nie mam czasu na takie tępe rozmowy.-próbowałam mu ją zabrać, ale on ciągle się na mnie gapił
-Wiedziałem dziewczyna z rozmazanym makijażem.. – zaśmiał się , szturchając mnie – Dziś trochę lepiej wyglądasz? – zakpił ze mnie
-Spadaj kradzieju czapek-odpowiedziałam ze złością, szturchając go w ramie. Odwróciłam się i poszłam zapłacić za bluzę.
Jej co on sobie myślał? Wcale mnie nie zna! Czy to akurat on musiał być, totalny lamus, który myśli ze jest najpiękniejszy najcudowniejszy i najlepszy ze wszystkich.
*Chłopak o nieznanej tożsamości*
Jej kim ona była i gdzie poszła? Chyba ją przeproszę, nie chce mieć wrogiej dziewczyny. Zaśmiałem się sam do siebie. Postanowiłem w zamiar za przeprosiny kupić jej ta czapkę, chociaż była męska. Lubiła męskie rzeczy, jakaś chyba zakręcona? Poruszyłem się w kierunku kasy, a gdy ją ujrzałem zrobiła naburmuszoną minę, w której wyglądało słodko. Oddalała się, musiałem podbiec.
-Hej, poczekaj…. I wtedy usłyszałem pipczenie. Cholera wyszłem z bramki, no nie! Odwróciłem się, a za mną stał już tylko ochroniarz.
-Musimy sobie coś wyjaśnić – powiedział z miną terrorysty.
Ujrzałem tylko dziewczynę, która śmieje się złamana na pół.
-Ej ty ‘rozmazany makijaż’ poczekaj, proszę- zdarzyłem rzucić te słowa przez ochroniarza.
-Czy wie Pan co uczynił-powiedział z powagą.
-Nie.. to znaczy tak, ja tylko ja chciałem porozmawiać z tą no z tą koleżanką- całkiem się zamotałem z powagi sytuacji, która w sumie i tak mnie śmieszyła.
-Jeśli Pan zapłaci nie będzie konsekwencji, mam dość latania za dzieciakami które kradną ubrania. – powiedział z bardziej zrelaksowana miną na jego zgorzkniałej twarzy.
- Tak zrobię i tak miałem to kupić dla tamtej uroczej damy.
Wyszłem ze sklepu, a dziewczyna ze mnie nadal kpiła.
-No co? To wszystko Twoja wina. – wręczyłem jej prezent
-Wcale ze nie, po co mi dajesz ta czapkę, przecież tak bardzo o nią walczyłeś. – odpowiedziała z mina totalnie nieobecną.
- Ej Ty jest tam jakiś obiekt westchnień lepszy od MŁA?- powiedziałam udawając zdenerwowanego.
- Tak jasne, oto ten piękny kwiat stojący w oddali.- odpowiedziała cholernie poważnie
-Chyba żartujesz..- na prawdę aż tak jej się nie podobam pomyślałem.
-Nie… w porównaniu do Ciebie jest naprawdę ładny.- uśmiechnęła się
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, pierwsza dziewczyna, która tak do mnie powiedziała. Przecież jestem znany, tylko ze mną igrała? Czy naprawdę nie podobałem się jej? Nie żebym do niej coś miał, no ale przecież jestem przystojny i te tłumy fanek.
-Ej naprawdę?- powiedziałem z totalnym zagubieniem.
-Może i nie naprawdę. – uśmiechnęła się łobuziarsko ale i tak z fochem.
-Hej przepraszam.nie chciałem zabrać Ci tej głupiej czapki.. Wcale jej nie chce, weź ją na przeprosiny.
-Okej w sumie i tak już nie mam na nią kasy. Dziękuję.
-Tak wogule już tyle się znamy-zaśmiał się. Jestem… Liam – podałem jej rękę.
-Yyyy… a ja Kornelia, ale wole Korni.- podała mi rękę.
-To prawdziwe zdrobnienie? Czy wymyślone?- zdałem sobie sprawę jak głupie było moje pytanie.
-że co? – zaczęła się ze mnie śmiać , zwracając uwagę na tłum ludzi.
Jej czy ona nie zdawała sobie sprawę co się teraz stanie, miałem na glowie tylko  kaptur, tłum ludzi, ten wielki TŁUM zaczął za mną biec, wziąłem ja za ramie krzyknąłem:
- Chodź!
*Kornelia*
Biegłam i biegłam o co mu do cholery chodziło? Uciekaliśmy tylko dlatego ze się śmiałam na głos? Czy tutaj tego nie można? Przecież już to robiłam. O co mu chodziło? Liam zabrał mnie po prostu do jakiego sklepu a dokładnie do przebieralni tak małej ze dotykaliśmy się ciałami.
- Co ty robisz? – spojrzałam na niego z totalnym nieogarnięciem sprawy.
-Ty naprawdę nie wiesz kim jestem czy tylko udajesz? – spytał głupio na mnie patrząc.
-No sorry, że Cie nie rozpoznaje.- powiedziałam z myślą ze jest totalnym pajacem.
-Jestem LiamLiam z One Direction…- powiedział pokazując siebie ręką , jakby się dopiero objawił.
-YYY i? założyłeś jakiś zespół garażowy..
I wtedy zamknął mi usta ręką…Cicho powiedział ledwo słyszalnym głosem.
- On chyba jest w tym sklepie- usłyszałam kobiecy głos.
-Może w przebieralni?- powiedziała inna dziewczyna piszcząc.
Dziewczyny pukały do każdej przebieralni, w końcu trafiło na naszą chłopak zaczął pokazywać na migi żebym coś powiedziała.
-Zajęte- ledwo wydusiłam z siebie.
Liam pokazał mi kciuk, co mnie rozśmieszyło, nie mogłam się powstrzymać. Na mój pech dziewczyny nas usłyszały i otworzyły drzwi do naszej przebieralni.
-Co ty narobiłaś? – powiedział cicho.
W tej chwili fanki dotykały go, wprost macały i piszczały. Poprosiły go o autograf co też uczynił i po jakichś 20 czy tez 40 a może i nawet 60 minutach poszły.
-Kim Ty jesteś, a poza tym przepraszam.. – zamruczałam.
-Ta, mogłem przewidzieć, że wybuchniesz śmiechem.
Chłopak zaprosił mnie do parku, biorąc moje okulary w celu jak to nazwał ‘ osłony dla jego pięknej twarzy od obcałowania fanek ‘. Opowiedział mi wszystko o One Direction. Spojrzałam na telefon.. była już 19, nie mogłam spóźnić się na mój ulubiony serial.
-Muszę spadać do domu- powiedziałam z zamyśleniem.
-Okeej – powiedział chłopak, nie jesteś już na mnie zła? – uśmiechnął się.
-Hmm za czapkę nie.. ale za ten tekst o makijażu tak , więc w sumie chyba tak.


*LIAM*
-Jej nie bądź , nic nie zrobiłem- zamrugałem oczami jak jakiś kot, okej nigdy mi to nie wychodziło, pomińmy ten fakt.
-Nie no ten trik rozwalił mój system. I tak będę za to zła! – odpowiedziała z pełną powagą, mimo że zauważyłem śmiech w jej oczach.
-Naprawdę przepraszam.. nie chciałem, ale no wiesz nie znałem Cię i dlatego tak powiedziałem.
- Ta wymówka Ci się nie udała Liam. – szturchnęła mnie w ramię
-, jeszcze pare razy i odleci mi ręką – lekko ją popchnąłem
-Ej Ty Liamie z One Direction rozkazuje Ci zaprzestać te czyny. – wymachiwał mi palcem przed ustami.
-Spadaj mała, ja mogę wszystko.
-Ej nie jestem mała jakbyś nie zauważył-powiedziała ze zdenerwowoaniem.
-No tak mogłęm tą odpowiedz przewidzieć. Ale według moich oblukań Ciebie jestem wyższy!
-Liam nie zagaduj mnie niedługo będzie 20, muszę iść.
-Hej ale spotkamy się jeszcze? – miałem nadzieje ze chciały mnie jeszcze zobaczyć.
-Jeśli na mnie wpadniesz to na pewno.-uśmiechnęła się.
-Może jakiś numer albo co w tym stylu. – powiedziałem modląc się w duchu aby mi go dała.
-Dam ci namiar na gołębia pocztowego.. GOŁĄB Z NUMEREM 198.-zachichotała
-Nie ładnie żeby dziewczyna tak kpiła z chłopca. – powiedziałem z oburzeniem
-Ja wcale nie kpie! Pa. – wykrzyknęła mi w ucho.
-Ej kiedy cie spotkam? – szturchnąlem ją.
-Wtedy kiedy na mnie wpadniesz… może będę z rozmazanym makijażem – krzyknęła ponieważ się oddalało.
-Pa Kornelia! – krzknąłem ale nie wiedziałem czy  mnie usłyszała.
Wracałam do domu, dlaczego nie chciała dać mi numeru? Ok było to takie słodkie, ale chce ja zobaczyć jeszcze. No nic postaram się na nią ‘wpaśc’. Wszedłem do domu i poszłem spać.
*KORNELIA*
Ta całą sytuacja z Liamem mnie rozbawiła. Nie będę jego łatwym celownikiem, był fajny, ale strasznie gwiazdorzy. Chociaż w sumie i tak to w nim lubię. Weszłam do domu, niestety zanim go znalazłam pytając ludzi wybiła 23.. Na szczęście ciotka nie wróciła z pracy. Kim ona była? Ubrałam się w piżamę zmylam makijaż i umyłam , przesłuchałam piosenki One direction, bardzo zmęczona poszłam spać.




Mam nadzieje, że się podobało, długo nad tym siedziałam. Jeśli przeczytałeś daj komentarz może być nawet emotka. Dziękuję za poświecenie mi czasu. xoxo


1. New life.


1 lipiec początek wakacji, wstałam rano, pierwszy odruch telefon, masa nieodebranych wiadomości od Annie. Okej trochę wczoraj zabalowałam, ale bez przesady! Zaczynam czytac: 'Gdzie Ty do cholery jesteś?' 'Następnym razem zwiąże Cię sznurkiem!', odpisałam tylko 'nic się nie stało, żyje,sorki;*'. Poczłapałam na dół, świetnie muszę coś zjesc i się spakowac , mam aż 4 godziny, słodko. Jaki normalny człowiek spakuje się w 4 godziny,umyje, zje i na miłośc boską UBIERZE? Czy nikt w tym domu nie raczył mnie obudzic?
- O hej mamo! - powiedziałam z wielkim fochem
- Dzień dobry.- odpowiedziała nawet na mnie nie patrząc
Ah tak kocham to ignorowanie mnie w mojej rodzinie. Zjadłam płatki z mlekiem i szybciorem pobiegłam na górę, lekki makijaż i kok. Ubrałam czarne koturny i biało-purpurową sukienkę. Już obmyśliłam plan spakowania, gdy dotarło do mnie, że nie wiem gdzie są torby. Znalazłam tylko 5 w tym jedną małą, jak ja tam wytrzymam? Spakowałam całe szafy ubrań, a raczej wrzucałam to wszystko, upychając własnym tyłkiem. W samolocie przespałam całą drogę, a gdy się obudziłam usłyszałam : Jesteśmy w Londynie, proszę opuścic swoje stanowiska. Wybiegłam z mojego siedzenia z prędkosścią światła. Buuum! Uderzyłam w coś. Ał... cholera zobaczyłam rozmazaną twarz, a raczej ogromne okulary.
-Przepraszam nie zauważyłem Cię – powiedział chłopak.
-Ta spoko, w końcu jestem taka niska , nie? – odpowiedziałam ze zdenerwowaniem.
-Może to ten makijaż mnie troszkę przeraził?- chłopak się zaśmiał.
Miałam ochotę mu przywalić, kurwa kim on jest i co sobie wyobraża do cholery?
-Spieprzaj – odpowiedziałam i pobiegłam po walizki.
-Ej ja tylko..! – krzyknął chłopak.
Nie dosłyszałam co chciał powiedzieć, zresztą miałam go gdzieś. Pobiegłam do jakiejś łazienki, kurde jak ja wyglądam makijaż kompletnie się rozmazał, uśmiechnełam się do siebie. Czemu go tak zjechałam? Zresztą i tak go nigdy nie spotkam! Poprawiłam makijaż i łaskawie czekałam na ciotkę. Minęła godzina i kolejne trzy, gdzie ona się podziewa? Zapewne o mnie zapomniała, ta norma, nigdy nikt o mnie nie pamięta.. no chyba, że coś chce.
- Dzień dobry. – uśmiechnęła się dość młoda kobieta – co mnie zadziwiło.
- No w końcu, czekałam tu wieki. – odpowiedziałam ze skwaszoną mina.
-Przepraszam korki o tej porze w Londynie są kilometrowe. – zakłopotała się cioteczka.
Była ubrana w jakiś markowy strój, miała elegancka torbę i buty na obcasach. Chyba był dość kasiasta, może mi coś fundnie, uśmiechnelam się łobuziarsko.
-Tak wogule jestem Kornelia, ale wole Korni. – powiedziałam z uśmiechem.
-Alison Werdin. – podała rekę.
-Świetny pierścionek! –cudeńko, zŁoty, elegancki, i dość zauważalny.
-Dziękuję, a teraz bierzmy walizki, nie byłam jeszcze w domu, muszę nakarmić psa.
-Okej. - pokiwałam głową.
Droga była długa, jechałyśmy i jechałyśmy, ściemniało się, a my nadal sunęłyśmy się jej autkiem. Według moich obliczeń droga trwała 3 i pół godziny, z czego ponad 2 h staliśmy w korku. Londyn to dość ciekawe miasto, trochę pochmurne ale naprawdę interesujące. W końcu jesteśmy na miejscu, pomyślałam z wielkim zadowoleniem. 
-Korni wysiadaj, mój lokaj zajmie się twoimi walizkami, o ile go znajdę o tej porzę. – powiedziała ciotka o skwaszonej minie.  
-Okej, więc gdzie jest mój pokój?- spytałam z nieobecnym wzrokiem. Ta chata była ogromna, kakaowa, miała świetny ogród i wielkie szklane drzwi, totalne marzenie każdej nastolatki.
-Drugie drzwi na lewo , pierwsze piętro.
-Dziękuję-pobiegłam prawie zabijając się na schodach.
Otworzyłam drzwi i stałam jak wryta, pokój o kolorze morskim, udało mi się zauważyc wielki telewizor, ogromny stół i chyba z 20 krzeseł, dywan perski czy coś w tym rodzaje, dużo kwiatów i wielkie szklane okna od ziemi, aż po sam sufit. A żyrandol? Chyba lepszy niż w białym domu - mimo, że go nigdy nie widziałam. Weszłam do pokoju, według instrukcji Alison, tu mój zachyt był jeszcze większy niż poprzednio. Mój pokój wyglądał tak:

Zanim się umyłam i zjadłam wybiła 24 przebrałam się w bluzkę i spodenki, na nowym łóżku momentalnie padłam i zasnęłam. 


Oto Alison:


wtorek, 30 października 2012

Prolog.

Któregoś dnia leżąc w łóżku nie jedna z nas zastanawiała się co by było gdyby. Od zawsze marzę aby wynieśc się z tego kraju. Szczytem marzeń jest jakiś Paryż czy Nowy Jork, a nie tak jak w mojej historii ANGLIA. Miasto gdzie non stop pada i jest depresyjna pogoda. Nie każdy się codziennie dowiaduje, że wyjeżdża do ciotki o nieznanej tożsamości! Pewnie jest stara i strasznie zrzędzi, mam nadzieję, że to tylko złudne wyobrażenia.

------------------------------------------------------------------------------

Dopiero jak widzicie zaczęłam pisac, to chyba z totalnych nudów, proszę jeśli przeczytacie te moje wypociny dajcie komentarz lub poleccie ten blog. Z góry wszystkim dziękuję. Jeśli zaśniecie przepraszam. ;*
Opisuje z perspektywy Korneli. A i jeszcze mam do was pytanie pisze się Kornelii czy Korneli? szukałam na necie, ale to jakieś zmózgi jedni mówią 'i' drudzy 'ii'. Napiszcie mi w komentarzu. Moja klawiatura jest popsuta więc sorry za błędy.

Bohaterowie.

Kornelia - szesnastolatka, która marzyła o zmianie swojego nudnego życia i zapoznaniu kogoś nowego. Do końca nie znalazła się w tym świecie. Osoba zawsze pozytywna, silna i dośc ładna. Jej jedynym minusem w wyglądzie jest wzrost - 174 cm.

Annie - szesnastolatka, dobra kumpela Korneli, stylowa i zakręcona dziewczyna.
Katy - znienawidozna siostra przez Kornelię. Zawsze wszystkich jej odbiera. Jej rodzice ją uwielbiają, a gardzą Kornelią. Ma 19 lat, umie zadzierac nosa. Uwielbia rządzic, zawsze chcę ,aby było tak jak sobie zapragnie.
Jack - miły dziewiętnastolatek, który dobrze wie co lubią dziewczyny, często wykorzystuje ten 'dar', ale stara się nie krzywdzic płec piękną. Chłopak o błękitnych oczach ma 180. Zawsze stara się pomóc. Kolega Kornelii. 



W pozostałych rolach: Zayn, Harry, Liam, Louis & Niall.