wtorek, 30 kwietnia 2013

AKCJA ludzie!

Przez całe wakacje dany fandom będzie nosił na ręce wstążkę o danym kolorze.
Jak dla mnie pomysł ZAJEBISTY jest! ;DD
Directioners - czerwona
Beliebers - fioletowa
Mixer - różowa
Roomies - brązowa
Selenators- niebieskie
Lovatics- zielone
Swiftie- białe
Rihannanavy - żółte
TVDfamily - Czarne
Sheeranator - pomarańczowe
Brats - szara
Smilers - żółte (jaśniejsze od RihannaNavys)
Rushers - granatowe
Barbz - Ciemny róż
Arianators- turkusowy
TWfamily - ciemny zielony
Jeśli zobaczycie kogoś ze wstążka to podchodźcie, chodzi o to, aby kogoś poznac. Nosi się je na prawej ręcę, chodzi o zwyczajne wstążki! 

Jak znacie jakies co tu nie wymieniłam dajcie znac!

________

Fajnie mi spada liczba w ankiecie, ale trudno sie mówi. Z tego też powodu po prostu nie chce mi się pisac nowego roździału.
Dzięki za przeczytanie! <3

piątek, 19 kwietnia 2013

17. I kill U.

Zegar wybił godzinę, czyli od 40 minut siedziałam i podziwiałam ścianę. Ta cisza była chora, to najgłupszy pomysł Harrego. Daje słowo, kiedyś nas wypuści tzn. mnie i to COŚ co wisi na telefonie od tych gównianych 40 minut a wtedy zadźgam Hazzę. Tylko kiedy nas wypuszczą? Muszę siku. No dobra nie musze, ale mam plan, będę udawac jak za niedługo nie przyjdą sprawdzic czy może przypadkowo nie kopnęłam w kalendarz, albo nie zabiłam sie z Liamem. Tik tak. Tik tak. Nie cierpię odgłosu zegarów. Pomieszczenie obczaiłam już z 50 , nie sorry sto razy. Ile można? Boże dlaczego nie mam ze sobą telefonu? Cholera. Zerknęłam w stronę Liama, a raczej TEGO CZEGOŚ. Nie chcę używac jego posranego imienia. Więc jak myślicie co robiło to coś? Grało w jakąs grę. Czołgi? Boże. Chłopcy są żałośni. Przynajmniej się nie nudził. Przynajmniej wiedziałam, że ma mnie gdzieś. I dobrze! Bo wcale mnie nie obchodził. Ale ile jeszcze potrwa ta cisza?

*LIAM*

Popatrzyłem na godzinę. Minęło już 60 minut, a mi wysiadała bateria. Niech to szlag trafi te telefony. Gra w czołgi?Zawsze coś. Słyszałem tylko dźwięk chodzącego zegara. Tik tak, tik tak, tik, tak. Można było dostac kurwicy. Cholera, nie, wyłączyła mi się gra. Zaraz kopnę ten telefon. W ten sposób wysiadła mi bateria.
-Niech to szlag - wykrzyknąłęm. Kornelia nie odpowiedziała. Zresztą nie wiem co robiła, nie patrzyłem na nią, no dobra może zerknąłem raz czy dwa, ale tylko żeby zobaczyc czy żyje. Nie chciałem, żeby potem uważali mnie za morderce, albo coś w  tym stylu. Przełknęła głośno śline, więc popatrzyłem się na nią. Ile będziemy siedziec w ciszy, mimo że nie miałem ochote na gadkę, postanowiłem przełamac ten 'wspaniały' nastrój.
-Masz telefon? - nie miałem pojęcia co powiedziec, więc wyszło jakże ciekawe pytanie z pewnością zachęcające do dalszej konwersacji.
-Nie. - odezwała się cicho, ledwo zerkajac na mnie, jakby się  bała mojego spojrzenia.
-To może udajmy, że się pogodziliśmy i stąd wyjdziemy? - zaproponowałem.

-Spoko, udawaj. - jej odpowiedz po prostu była pełna życia. Więc zaczęłem wrzeszczec''Harry wypusc nas, już się pogodziliśmy'' ''Harry!''. Odpowiedziała mi cisza. Zajebiście, poszli gdzieś sobie. W sumie tak bym ich pewnie słyszał. Usłyszałem śmiech Korneli.
-No co?

-Nic, wrzeszcz sobie dalej, na bank nam otworzą.
-Przynajmniej się staram.
-Po prostu ich tu nie ma.
-No i? Fakt lepiej siedziec na dupie jak Ty i czekac na zbawienie.
-Szkoda mi ust na Ciebie.
-I wzajemnie księżniczko. - chyba zaraz jej przywale, wiem nie powinienem, ale no denerwuje mnie.
-Księżniczko? No chyba raczej prędzej Ty.
-Chyba już całkiem coś Ci się poprzestawiało!
-Mi? Ha, tak, mi! Jesteś nienormalny!
-Ja? Spoważniej dziewczynko! To nie ja liże się ze wszystkimi.
-To nie ja sypiam ze wszystkimi! - kurwa zaraz ją uderze, albo rzuce tą szczotką.
-Niby z kim sypiałem, co?

-Nie udawaj debila, a nie przepraszam nie musisz.
-Dziwka.

*KORNELIA*
Co on sobie wyobrażał? Ok, wiem że coś zmyśla, że się liże ze wszystkimi. Ale dziwka? no chyba przesadzał. Kurwa kim on się uważa. Miałam ochote go zabic, czymkolwiek. Teraz, natychmiast, już. Nie wiem nawet kiedy się na niego rzuciłam, na tą stertę gówna jakim był.
-Kurwa jakim prawem mnie tak wyzywasz? Co ja Ci zrobiłam. - zaczęłąm go drapac i bic.
-Zostaw mnie! Zostaw Ty idiotko.

-Spieprzaj idioto. - nawet nie wiem co na nim robiłam. Po prostu biłam go ile się dało, ale był silniejszy i mnie odepchnął.
-Spadaj, idź się leczyc!
Nawet nie wiem kiedy drzwi się otworzyły, wleciał sam we własnej osobie Harry.
-Już całkiem wam sie coś poprzestawiało?
-Masz swoje efekty godzenia się z tą idiotką.
-Nie przezywaj mnie posrańcu! - rzuciłam się na tego idiotę, to że jest silniejszy gówno oznacza.
-Uspokójcie się! - Harry przełożył mnie przez ramię, po chwili siedziałam na fotelu, daleko od tego dekla.
-Nie rozumiem was? Cholera nie rozumiem, nie chciałem żebyście się bili, jesteście siebie warci.
-NIE! krzyknęłam razem z tym czymś. Po chwili wszedł Zayn.
-I jak tam?
-Gdyby nie ja już by się pozabijali. - Zayn się zaśmiał.
-Wychodzę. - powiedział Liam.

*HARRY*
-Nigdzie nie idziesz! Jasne? Zayn wyjdź! Już! Boże gdzie jest Lou? - Zayn wyszedł, ten plan był chyba do kitu. Nie rozumiem ich, nie rozumiem. 

-Po co mam byc tu z nią? Ona jest...
-Zamknij się! - wykrzynęła mi Kornelia do ucha. Auc. (Czytasz? W kom wpisz: impreza)
-Sama sie zamknij.
-Jesteś pojebany.
-Ty też.
-Jak mogłam Cię lubic?
-Jak ja mogłem z Tobą wytrzymac?
Po chwili chyba zrobiło im się głupio, widziałem minę Liama, ta wyszło, że jest totalnym dupkiem. Co jak co, ale takiego Liama nie znałem. Zresztą Kornelia była nie lepsza, chociaż warta jest tego dupka. Ale i tak było mi jej szkoda. Lubię ją. Miała łzy w oczach, chciałem żeby się pogodzili, cholera.
-To jez bez sensu. - wymamrotał Liam. Nie chcę miec z nią nic wspólnego, wypusc mnie Harry.
-Nie nie wyjdziecie stąd! Jasne? Wkurwiacie mnie, obydwoje! Najpierw za sobą latacie, a teraz niby co? Wielce kurwa egoiści! Już njie obchodzi mnie czy cos sobie zrobicie czy nie, nie wypuszcze was, - sam nie wiem kiedy zamknęłem drzwi. Miałem nadzieję, że się nie zabiją, jak pies z kotem.

*LIAM*
Zabiję go, zabiję. Zerknęłem na Kornelię. Patrzyła w podłogę, po chwili zaczęły jej leciec łzy, jedna za drugą, spuściła głowę, a po chwili odwróciła się ode mnie. Wiem powinienem mimo wszystkiego ją chociaż przeprosic, ale nie odważyłem się, coś mnie sparaliżowało, a ja nie wiedziałem co. Płakała, płakała przeze mnie. Po chwili wycierała oczy rękawem. Widziałem, że robiła to dyskretnie. Zrobiło mi się jej żal. Boże po co ja tak wyzywałem. Byłem zły na Hazzę. Cholera. Jesteś dupkiem Liam. Totalnym dupkiem. Nie wiem sam kiedy wstałem i do niej podeszłem.
-Kornelia?

-Co?
-Przepraszam. - nie wiedziałem co powiedziec, trząsł się jej głos.
-Spadaj. - stałem nad nią jak idiota. Co miałem zrobic?

-Nie, nie chiałem, byłem zły na Harrego. - odwróciła się w moją stronę, cała rozmazana. Przywaliła mi z liścia, nawet nie wiem kiedy, czy bolało? Jak cholera!
-Znów zaczynasz? Cholera próbuję Cię przeprosic, a Ty co? Weź się ogarnij.
-To Ty mnie wyzywasz od dziwek!
-Będziesz mi to teraz wypominac?
-Nie. Ale czy ja mówię, że spałeś z Katy? Nie, więc może łaskawie wgl ze mna nie rozmawiaj co?
-Że co? Niby skąd...

-Gazety, Spadaj kurwa Liam, zostaw mnie. Jesteś najgorszym facetem, o ile można Cię nazwac mianem faceta jakiego poznałam. Odwal się ode mnie.
-Ja najgorszym? Jasne, lepszy jest Zayn, nie?

-Idź do Katy, po prostu idź.
-Wiesz gdyby były otwrte drzwi już by mnie nie było? Nie wiem jak Twoja rodzina z Tobą wytrzymuje, jesteś cholernie posrana.
-Dobrze, że Ty jesteś Pan idealny!
-Nie mówię, że jestem idealny, ale zdrowo masz nasrane w kasku. - nie wiem kiedy znów zaczęliśmy.
-Fantastycznie idź na dziwki. Zostaw mnie.
-Wiesz przydałby Ci się starzy brat, może wtedy byś była normalna. - nagle zmienił się jej wyraz twarzy, chyba w końcu do niej dotarło, że to przez nia się kłocimy, ale za sekundę zaczęły jej leciec łzy. Byłem w  szoku. Stałem jak słup.
-Dzięki, jeśli nie wiesz miałam starszego brata, tak dobrze słyszysz miałam, ale już go nie ma. Masz wyczucie Liam. Jak widzisz nic o mnie nie wiesz, nic! - krztusiła się łzami.
-Ja, ja, ja przepraszam. Przepraszam... - i zdałem sobie sprawę, że jestem totalną świnią. Bez zastanowienie do niej podszedłem. Początkowo próbowała mnie bic, ale szybko uległa.

*KORNELIA*
Jak on mógł? Sama nie wiem kiedy sie rozpłakałam. Chciałam go uderzyc, ale jednocześnie się do niego przytulic. Nie wiem kiedy to zrobiłam. Brakowała mi go, tak strasznie. Płakałam, bo odszedł mój brat, a Liam, to już chyba nie był ten sam Liam. Po prostu płakałam.
-Cicho. - pogłaskał mnie po włosach, a moje ciało zadrżało od jego szeptu. Nie chciałam wiedziec jak wyglądam, nie chciałam podnosic głowy. Bałam się tego jak bardzo jestem żałosna, że sie w niego wtulam i płacze. Dlatego siedziałam wtulona w niego minuty. setki minut. No może nie, aż tyle, ale naprawdę długo. Nie chciałam podnosic głowy, ale kiedyś musiałam...

--------------------------------------

Hej all.
Wróciłam. Więc kilka ogłoszeń
Smutno mi, że liczba w ankiecie osób na tak spadła :/ no ale trudno. Miałam czas, ale co się zabierałam do dupa. Nie wiem czy ktokolwiek to przeczyta eh. Nie wiem czy warto to dalej prowadzic. Co do roździału, taki sobie. Jak coś piszcie kom. Każdy kto przeczytał, chcę zobaczyc czy ktokolwiek tu jeszcze jest. Kocham Was <3 .

czwartek, 21 marca 2013

Welcome OBWIESZCZENIE.

Hej wszystkim, którzy tu weszli.
Zawieszam bloga. Na jaki czas? Nie wiem! Jest pewne to, że wrócę!
Dlaczego tak długo nie było notki? Brak czasu, a jak był to zapomniałam hasła. Ogarniacie? hahahha pół dnia sprawdzałam, jak haker xDD. hahah.
Blogi nie mam czasu czytac, kiedyś to zrobię, bo je uwielbiam! ♥
Powody tej przerwy to:
1. brak czasu (SZKOŁA, III GIMBADA -.-)
2.Nie mam weny.
3. Pomimo niby 'obserwujących' i niby wyniku w ankiecie ostatnia ilosc komentarzy no powiem brzydko ROZJEBAŁA MNIE -.-. Ludzie jak jest tyle wyświetleń etc to jak może byc chyba 9 komentów? Nie ogarniam, widocznie blog chujowy albo nie macie czasu.
Jak u Was dzień Wiosny? U mnie naje*ało śniegu, pozdrawiam Cię fantastyczna pogodo!
Życzę Wam miłych dni i nocy! Będę tu wpadac (o ile nie zapomnę znów hasła) To chyba tyle. Kocham! Buziaki. ;3

wtorek, 26 lutego 2013

16. Bad surprise.


Gdzie ja jestem? Co się stało?
-Jest tu kto? – nic nie rozumiałam, zamazany obraz, co jest? O boże Zayn! Czy ja z nim spałam. Byłam w cholernym szoku… nie wiedziałam czy go budzic? Chyba, ja z nim. Nie to niemożliwe. Cholera.
-Zayn , obudź się.
-Taak? – otworzył oczy i się umiechnął. – po chwili zrobił minę WTF?
-Co my tu robimy?
-No ja spałem… wczoraj Cię zaniosłem, wiesz że byłas ledwo trzeźwa?
-Ja, mhm, zazwyczaj tyle nie pije. – cholera bylam w staniku i majtkach!
-Ta, powiedzmy.
-Jakim cudem jestem teraz w bieliźnie, Zayn?
-No bo stwierdziłem, że będzie Ci no gorąco?
-Zayn…
-Kornelia…
-Zabiję Cię…
-Też Cię lubię…
-A skąd pewność, że ja lubię Cię?
-Wiem to…
-Chyba nic! Gdzie jest moja sukienka?
-Szczerze to nie wiem.. – chyba go zajebie!
-Że co? Wiesz ile kosztowała? – daje słowa wyjdę z siebie.
-Odkupię okej?
-Może zmózgu najpierw jej poszukaj? Muszę jakos wrocic do domu, wiesz?
-W też bieliźnie jest całkiem okej!
-Boże, Ty jesteś zboczony. – co za kompletny debil! Po chwili dał mi sukienke. Cholera jaki on ma fajny tors?
-Kornelia! Obudź się! – otworzyłam oczy. Co się dzieje? Gdzie jestem? Boże. Fuj, co za sen. Po chwili zczaiłam, że to mi się sniło. Ciotka stała nade mną i dziwnie mi się przyglądała.

-Co jest?
-Dzisiaj jedziemy do mojej pracy tak więc ogarnij się, wyjeżdżamy za niecałe 2 godziny. Nie wiedziałam ile potrzeba Ci czasu. Swoją drogą gdzie byłas w nocy? – I co jej miałam powiedzieć?
a)U koleżanki? – nie uwierzy. B) na zajebistej imprezie trochę mnie poniosło? No może nie aż tak zajebistej? C) ukradli mnie i zwrócili? Tak, chyba nic nie wyszło dobrze z tych moich przemyśleń. Dlatego zdołałam jedynie wydusić
-Byłam z Liamem w kinie. – wiedziałam że go polubiła i nie będzie nic podejrzewać.
-Następnym razem powiedz mi dokąd idziesz.
-Dobrze. – przytaknęłam jak posłuszne dzieciątko, ba nawet odważyłam się na uśmiech! Ciotka odwróciła się a ja odetchnęłam z ulgą, jednak po chwili powiedziała: ‘Swoją droga to fajny chłopak’. Pokiwałam głową, aby się oddaliła tak też zrobiła. Tak to tak wspaniały chłopak, że mnie wyzywa, jest tak niesamowity, że ‘uważa mnie za puszczalską’ jest przebasniowy, że mnie totalnie ignoruje. Tak z  pewnocią ‘to fajny chłopak’. Zresztą kiedyś sama tak myślałam, ale KIEDYS,a TERAZ to dwie całkiem inne rzeczy. Nawet nie wiem kiedy wybiła 10 i została mi godzina. Szybko ubrałam się w to [zdj na dole jkb co]. Szczerze jak po takim pijaństwie, nie wyglądałam wcale źle! Szybko się uczesałam i zeszłam na dół.
-Hej kornelia!
-Czesc. – jak miło widzieć lokaja. Nastała niezręczna cisza, aż ją przerwał zdaniem.
-Czy ta Katy jest naprawdę Twoją siostrą? – że co proszę?! Dopiero co dotarło do mnie imprezowe osmieszenie.
-Tak. – wydukałam – niestety – dodałam ciszej.
-Niezłe z niej ziółko – zaśmiał się. Zaraz, zaraz. Facet któremu nie spodobała się ta Katy?! Według osób płci męskiej: wspaniała, niesamowita, piękna, inteligentna, optymistyczna, idealna. A według mnie: ździrowata, pewna siebie, brzydka, puszczalska i totalna idiotka?! Nie możliwe, że mówi on o TEJ Katy!
-Dlaczego?
-Codziennie widzę ją z innym chłopakiem, ostatni był chyba w moim wieku. A zresztą nie widziałaś jej zdjęcia w prasie?
-Jest puszczalską ździrą. - wymamrotałam tak, aby nadchodząca Katy nie usłyszała. Bo po co miała jeszcze mnie mieszac z błotem? (Jeśli czytasz w komentarzu napisz: dżem xd). Katy była ‘uchachana’ i dziwnie się na mnie patrzyła.  Zaraz, zaraz jakiego zdjęcia?  O co tu chodziła. Katy tylko cos mruknęła pod nosem i wyszła. W stroju totalnej dziwki. Jej czerwona bluzka z czerwonym nadrukiem ‘Pragnę Cię’ i dekoltem prawie do pasa z pewnoscią mówiła ‘jestem tak cholernie grzeczna, wręcz złote dziecko’. A co mówiła o niej jej jakże ‘długa’ spódniczka. Ta, miałam wrażenie, że widziałam jej czerwone stringi! Zaraz zwymiotuję, słowo daje. Nie cierpię jej, po prostu szczerze nie nawidzę.  Po chwili przeczytałam artykuł, zostawiony przez mojego nowego przyjaciela.
*Liam Payn z uroczą rudowłosą? Przelotny romans, czy też prawdziwa miłość? Według nas Liam z nową koleżanką  wszedł do pokoju z numerem 32 Hotelu Beautiful, o godzinie 23:58, nie wiemy kiedy opucili pokój…*
Nie mogłam uwierzyć, czy oni? Nie to niemożliwe! Dobra wiem, że nasza znajomość jest skończona, okej może mieć dziewczyne, chłopaka, co tylko chcę! Ale Katy?! Nie! Tylko nie to. Nie mogłam uwierzyć i nie chciałam. Przecież kilkanaście minut przed kłóciłam się z nim. Przecież to dzień imprezy. Wolałam dalej nie czytac. Wystarczyło mi zdjęcie Liam i Katy razem idących, trzymających się za rączki i umiechajacych się  od ucha do ucha. I co ja sobie myślałam. Liam to chłopak, a chłopaki lecą na ‘piękne’ puszczalskie dziwki.  Nawet nie wiem kiedy zaczęłam plakac z bezsilności. Czułam się jakbym straciła cząstkę mnie.  Wkońcu się ogarnęłam. Przecież muszę poznac pracę Alison! Boże oby zabrała mnie z myśli o krainie Liamowosci, błagam.
-Kornelia, wychodzimy! – usłyszałam wrzask Ali, następnie zamykające się drzwi jak mniemam samochodu.  Szybko ubrałam buty i pobiegłam w stronę wrzeszczącej i pipczącej na mnie Alison. Wsiadłam bez słowa do auta. W radiu gadali o milosci. ŻAŁOSNE! Po prostu zaraz zwymiotuję.
-Więc gdzie pracujesz? – udałam zaciekawienie.
-Niespodzianka. Jestem pewna, że Ci się spodoba.
Wkońcu dojechałyśmy na miejsce, hmm wielki, kremowy budynek z szybami, ogromnymi szybami mile mnie zaskoczył. Biuro ważnych soobistosci? Co to może być? Mysl Kornelia, myśl! Szare komórki wzywam Was. Otworzyłam drzwi o boże, znane osobistości! O boże, przed chwilą minęła mnie Cher Lloyd. Ta, chyba raczej zwidy mam.
-Podoba się?
-Co to właściwie jest?
-Jak wiesz są tutaj gwiazdy…
-Pracujesz z gwiazdami, o boże, o boże.
-Kornelia co się dzieje?
-Przepraszam, zapomniałam o oddychaniu!  - oddychaj Kornelia, oddychaj, moja nowa mantra.
-Dzis mam próbne przymierzanie ubran i czesanie One Direction! – zaczęła skakać i się chichotać.
-Co? – nie, nie, nie. Wszedzie widziałam wyrazy TYLKO NIE TO!
-Nie cieszysz się? Przecież ich trochę znasz, no i Liam będzie. – Czy ona nie widziała gazety?! Czemu non stop o nim gada?
-Mhm… no fajnie, fajnie. – wymuszamy uśmiech, kupiła to. Punkt dla mnie. Po chwili moje całe podniecenie opadło, przyszykowałam się na horror, okoej wymyslilam nic się nie stało, jest wietnie, jestem szczęsliwa, wcale się z nim nie kłóciłam, nie było sytuacji, nie było artykułu. Pozytywnie, tylko Bóg mnie uratuje od tej szopki, tylko on. Po chwili weszłam do jakiegoś pokoju, nie powiem Mały to on nie był, spokojnie mogłam się zgubic w tym pomieszczeniu, masa ubran i luster. Pewnie tapetują tu te bogate ludziska. Całkiem spoko, mogłabym tu godzinami siedzieć.
-Kornelia? – usłyszałam czyjs głos.
-Zayn? – nie, nie chce ich tu, wynocha.
-Co Ty tutaj robisz?
-Przyjechałam z ciotka, z Ali.
-Ah, będzie fajnie, nie martw się o wiesz kogo.
-Mhm. – mina w stylu ‘nie wiem o czym mowa’
-Okej, poznajcie się – popatrzyłam na Ali miną typu WTF? Po czym wyjasnila – musze każdego zapoznać no wiecie jestem Kornelia, a ja Zayn, muszę to udokumentować. –Po chwili wtargnęła reszta, a na końcu stał on…
-Jestem Kornelia. – usmiechnelam się.
-A ja Louis. – uściskałam go, po czym się zasmialam. I tak przebiegło zapoznanie się, problemy były sami wiecie z kim. Stalismy udając, że w sumie się nie widzimy, czułam na sobie wzrok Ali.
-No dalej – warknęła Ali. Popatrzyłam na niego, ta obczajał intensywnie scianie. On się nie pali, ja też nie. Proste.
-Wiecie co? Mam tego dość! – warknął Harry. –Albo się pogodzicie, albo spędzicie tu reszte swoich dni, jasne? –Momentalnie wszyscy wyszli, a ja stałam jak słup. Byłam z nim w tym pomieszczeniu.  Czy oni mówili tak no na poważnie? Nie wierzyłam, brzydzę się nim.

*LIAM*
To najgłubszy pomysł Harrego daję słowo, kiedyś nas wypuści i ostro oberwie. Nie mam zamiaru się do niej odzywac. 


________________________
STRÓJ KORNI:

Piszę to w chorobie, z boląca głowom więc jest pewnie mnostwo błędów. Nie wiem jak wyszło, nie mam czasu na przeczytanie tego. 
Przepraszam, że nie było w weekend, cały się uczyłam. :/
Wielkie dzięki dla tych co czytają! Dzięki za komentarze. Miłe zdziwienie w ankiecie i obserwatorach, a i ważne PRZEPRASZAM, że nie komentuje waszych nowych postów, nie wchodze na blogi po prostu, nie mam czasu! A jak jestem to wejdę w jeden i to tyle, kiedyś to nadrobię! Kocham Was!;* Miłego tygodnia i  wytrwałosci w sql. Buziaki.

czwartek, 21 lutego 2013

The Versatile Blogger.

Zostałam nominowana za co chcę bardzo podziękowac blogom ( jaram się xdd ):
http://historiajedendee.blogspot.com/
http://you-and-i-1d.blogspot.com/

Każdy nominowany musi:
1. Podziękować nominującemu na jego blogu. 
2. Ujawnić 7 faktów o sobie. 
3. Pokazać nagrodę na swoim blogu. 
4. Nominować 10 blogów ( lub mniej).
5. Poinformować o tym fakcie autora nominowanego bloga.

Więc chyba razem trzeba 14 faktów, a więc zaczynam:

1.Dużo czytam.

2.Lubię malowac.
3.Czasem jestem szczera do bólu.
4.Codziennie sprawdzam FB.
5.Kocham jeśc.
6.Nie nawidzę biegania.
7.Mam słabosc do męskich, białych bluzek. xD
8.Rzadko jem słodycze.
9.Kocham lato.
10.Boję się basenów itp.
11.Uwielbiam ogladac filmy.
12.Często się ucze przy muzyce.
13.Najwięcej spałam 21 godzin.
14.Często wybucham niekontrolowanym śmiechem.


PS. Następny roździał najprawdopodobniej w weekend! :D Chyba, że zawale. Pozdrawiam osoby, które głosują w ankiecie na 'NIE' rozpieprzacie mnie;**.

wtorek, 5 lutego 2013

15. Life is brutal.

-Oddawaj to! Już. - obiecuję, gdy odda ten cholerny telefon zabije go. Biegałam za nim po całym domu, tak ja flegmatyczka mam dogonic to małe coś, po prostu pozdrawiam was z hołdem. Nie cierpię biegania, nie cierpię, powtarzałam w myślach. Na szczęście mały gówniarz się zmęczył.
-A mas! Bende dobly. 
-Jesteś niemożliwy. - Otworzyłam wiadomośc. Liczyłam na Liama, nie wiem dlaczego, miałam taką nadzieję, a Tu operator. Tak kurde, cholerne dzięki. Spaliłam tone kalorii dla operatora. Po prostu fantastycznie. Ah tak miałam zabic Toma, chyba czytał mi w myślach bo zwiał. Co za strata czasu.

Cholera 16:00 ! Nie zdąże. Szukałam w szafie ubrań. Look na zegarek. nie zdąże, nie idę na tą imprezę, może to znam od boga? Tak, czasem moje myśli  mnie totalnie rozwalały. Opanuj się.
-Wdech i wydech. - robiłam jakieś czakry. - wdech i wydech. - powtarzałam na głos.
Po godzinie ubrałam się w to [ZDJ] 





włosy pozostawiłam rozpuszczone. [ZDJ] Stałam przed lustrem i odziwo wyglądałam dobrze! Zaskakujące prawda. Miałam pogadac z Liamem, pustka w głowie, no bo co mialam mu powiedziec? ' Hej sorry' ale czemu się do mnie nie odzywasz ' , albo ' Tęsknię za Tobą ' tak to by chyba była żenada. Chciało mi się plakac, ale za duzo by bolało rozmazanie makijażu. No cóż plakałabym, ale tusz był za drogi! Dostałam wiadomosc:

Hej, wbije po Ciebie okej? za 40 min? Zayn
Jasne, ale po co? - Odpisałam. Przecież impreza była u niego na chacie?
Musimy pogadac. - odpisał natychmiastowo.
Ooo ?
Dowiesz się potem, paa xoxo
Okej, do zobaczenia ;*

Co on ode mnie chciał? Cholera. Bałam się. 40 min minęło natychmiastowo, za chwile rozległ się dźwięk.
Otworzyłam drzwi:
-Hej - przytulił mnie.
-Czeesc . - odpowiedziałam nie pewnie.
-Ładnie wyglądasz. 
-Mhm, dzięki. - co on chce cholera, 'ładnie wyglądasz' ? a jeśli mnie zgwałci? Miejmy nadzieję, że nie.
Szliśmy w ciszy, weszłam do jego auta. Całkiem niezłe, mimo, że nie lubie czerwonego.
-Więc... musisz pogadac z Liamem. - wypalił nagle Zayn.
-Słucham? -m wydawało mi się, że się przesłyszałam!
-Musisz z nim pogadac... natychmiast, dzisiaj.
-Dobra, pogadam. Ale czemu Ty mi karzesz?
-Nie masz pojęcia jaki zrobił się upierdliwy, po tym wszystkim.
-Czyli po czym?
-No chyba się pokłóciliście czy coś, nie?
-Ym nie ważne, i tak miałam zamiar dzisiaj z nim pogadac.
-To dobrze. - uśmiechnął się.
-Dojechaliśmy na miejsce, cóż gdy otworzyły się drzwi, witało mnie mnóstwo osób których nie znałam. Co chwile słyszałam ; Hej Korni, Siema, Czesc. I tak nno stop! To było przerażające! Nie znałam ich, więc dlaczego o ni znali mnie. Byłam tylko na tej fotce jak się wydurniałam z Liamem w parku, cholera przecież to prawie nic! no co w tym dziwnego, przecież nie znałam ich. Nie mam pojęcia ile było tu ludzi, dom był tak wielki że można było sie zgubic. A te CZŁOWIEKI po prostu były wszędzie! Co najmniej jakby chłopcy zaprosili tu całą Anglię! Wiedziałam jedno, idź przed siebie uśmiechaj się i znajdź Liama. Nie mogłam znalezc żadnego z chłopaków! To było straszne, nagle rozpoznałam jakąś twarz. 
-O boooże Annie! - pobiegłam do niej jak do kawałka steku.
-Kornelia!- skakałyśmy jak głupie.
-Co tu robisz? - spytałyśmy jednoczesnie.
-Harry kazał mi przyjśc.
-Mi też - odpowiedziała An.
-Okeeeeeeej. - patrzyłam na nią dziwne. Czy ona coś kmini do Hazzy!? No nie wierzę.
-A co z Twoim 'kumplem' z galerii? 
-Odpadł. Nie chcę o tym gadac.
-Ah tak, więc zamierzasz zapolowac na Hazzę?
-Ej gdy to tak wymawiasz brzmi jakbym była jakaś napalona.
-Jesteś napalona An.
-On jest fajny, okej?
-Bierz go, puki jest - szturchnęłam ją w ramię. 
-A jak tam Liaaam? - oblizała usta.
-Ej no! bez przesady...
-Czyli nie za dobrze? 
-Muszę z nim po prostu pogadac. - przewróciłam oczami.
-Mhm... rozumiem, miłosne rozterki i miłosne powroty.
-Hej ja nawet z nim nie jestem, to po prostu kumpel.
-Tak jasnę, i dlatego Ty go szukasz, a on przy chłopakach zachowuje się jakby miał chęc ich zabic!
-Ej chyba przesadzasz. - słychac bylo głośną muzyke. cholera nie mogę tego ściszyc, prawda? Ja tu rozmawiam!
-Harry trochę mi powiedział... - uniosła brwi.
-Dobra, ty już sobie czegoś nie wyobrażaj, musze go znalezc - szybko odbiegłam od An. Dlaczego wszyscy myślą, że mam coś do Liama i on do mnie? To nie prawda, może nie jest nawet brzydki i może nie ma tak głupiego zachowania jak reszta chłopaków, no i może jest seksowny... No ale co z tego? Cholera, trochę mi się podoba. Znów się zamyśliłam, musze go znalezc. Zobaczyłam go jak gadał z jakimś typem. 180, blondyn, piwne oczy, niezły.
-Czesc. - uśmiechnęłam się.
-No czesc. - nawet na mnie nie popatrzył. Dalej gadał z metr80 tak jakby mnie nie było.
-Możemy pogadac? 
-Później pogadamy - powiedział nieznajomy i poszedł w stronę ślicznej blondynki.
-Cholera musisz się we wszystko wpieprzac? - popatrzył na mnie z wzrokiem zabójcy.
-Ale, ale... - nie wiedziałam co powiedziec, po prostu mnie zatkało.
-Co chcesz?
-Czemu mnie unikasz? - jednak zabrzmiało jak z tych nudnych filmów, cholera, cholera, chciałam uciec.
-Co? - zaśmiał się, nawet na mnie nie patrzył. Czułam się jakby zaraz miał mnie uderzyc jakąś łopatą. Nie wiedziałam co robic.
-Nie odzywasz się do mnie i...
-O co Ci do cholery chodzi? - warknął - miałam wrażenie, że wszyscy patrzą. Weź ode mnie się odpieprz okej? 
-Ale ja... 
-Jesteś żałosna? Wiesz? Idź się miziac z tymi Twoimi alfonsami, zrozumiałas? Po prostu spadaj ode mnie! Nie chcę Cię tu widziec, zrozumiałaś? spieprzaj. - nie wierzyłam, teraz byłam pewna wszyscy patrzyli,  a ja prawie płakałam. Pamiętaj tusz był za drogi, nie płacz. Popatrzyłam na niego, to nie był Liam nie wiem kto to był, ktoś się przebrał za niego. Wybiegłam przebijając się przez ludzi.
-Hej, zaczekaj - ktoś szturchnął mnie, to był Zayn.
-Muszę isc.. - wydukałam ledwie słyszalnie. 
-Chodź ze mną. - nie miałam siły sie sprzeciwiwac, mimo że chciałam uciec. Nigdy nie czułam się jak taki śmiec, Nigdy nie byłma tak potraktowana, nigdy cholera. To nie mógl byc Liam, nie mógł...

*LIAM*

Cholera co ja zrobiłem, cholera. Ale należało jej się. Nie moja wina, ze z każdym się liże, Jack, Zayn i to pewnie nie tylko! Co za dziwka. Było mi cholernie smutno, ale to co powiedziałam to tylko prawda. Powinienem czuc się teraz lepiej, więc czemu jest gorzej? Usłyszałem jaki głos.
-Oszalałes? - powiedziala jakaś dziewczyna, po chwili dotarło do mnie to była koleżanka Kornelii.
-Co?
-Kurwa, jak mogłes? - zaczęła mnie bic.
-Powiedziałem jej prawdę, rozumiesz? - sam nie wierzyłem w to co jej powiedziałem, ale musiałem, chcę poczuc się lepiej. Nie mogę uwierzyc, że przez nią wszystko zawalam. 
-Jaką prawdę? Jak mogłeś jej to wszystko powiedziec, przy nich wszystkich? Myślałam, że jesteś lepszy Liam. - zatkało mnie,a  ona odeszła. Może trochę przesadziłem? Muszę ją znalezc, muszę, cholera dlaczego zawsze coś robię, a potem myślę, Może miała jakieś wyjaśnienie. Po kilkunastu minutach zrozumiałem że albo wyszła, albo jest na którymś z balkonów.

*KORNELIA*

Siedziałam z Zaynem i płakałam. On dużo wypił, ale nie przeszkadzało mi to. Po prostu mnie przytulił. Nic nie pytał, nie gadaliśmy, w końcu przerwał ciszę.
-Przepraszam. - popatrzylam na niego, a oczy mu sie swiecily. Był już nieźle wstawiony.
-Za ?
-To ja kazałem Ci z nim gadac... przepraszam
-I tak bym to zrobiła. Może to prawde co powiedział. - co ja gadam? chyba też już mój mózg czuje procenty.
-Nie gadaj takich głupot, jesteś świetna. - zaczął sie do mnie przyblizac, nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy się całowac, to było raczej sekundowo. Momentalnie odskoczyliśmy od siebie.
-Przepraszam za dużo wypiłem, i wykorzystuję to, przepraszam - Zayn zaczął się jąkac, a ja śmiac.

*LIAM*
Nie wierzyłem oni się całowali! Nie wierzyłem, to na prawdę dziwka. Teraz nie żałuje, że powiedziałem jej prawdę. Najpierw mówi mi czesc i chce się tłumaczyc, dugeruje ze tęskni, a teraz liże się z Zaynem? Teraz wiem co zrobię...

______________________________________________________

Hej urwisy! ♥ 
Pierwsza sprawa, macie do mnie kontakt na GG : 45256207 . W razie pytań i SPAMÓW, piszcie!
Następna rzecz dziękuję za tyle komentarzy poprzednio, normalnie jak patrze że jest nowy to cała sikam ze szczęścia! Dziękuję, za to że głosujecie w ankiecie! To wiele dla mnie znaczy. Jaram się normalnie! ;*
Aaa, i uzupełniłam większosc nominacji!
Do nastepnego! xoxo

niedziela, 27 stycznia 2013

14. How win?


*LIAM*

Po setek sekund rozmyśleń, i wyobrażania sobie co powiem, byłem gotowy ją przeprosic. Miałem wrażenie, że mózg mówi idź, ale nogi krzyczą ''nie dam rady'.
-Gdzie się tak ubrałeś? - zza rogu wyskoczył kochany Harry.
-A jak myślisz - zapytałem z ironią.
-No wiem do Kornelii, ale Ty tak na serio?
-Yyy.. a czemu nie na serio?
-Przecież uważasz mnie za łamacza serc. - wzruszył ramionami.
-Harry nie dam rady. - klapłem na kanapę.
-No nie pękaj! Idź - Harry popchał mnie w stronę drzwi.
-A jeśli ona?
-Idż! Do! Niej! - wykrzyczał mi do ucha. Okej, postanowione idę, w sumie jak miałem nie iśc skoro zagroził mi i zamknął drzwi. Szedłem przez siebie z bukietem róż, już sobie wyobrażam te przeprosiny, Ja jej powiem to głupie sorry, a ona da mi z liscia, biedne kwiaty pewnie je wypieprzy. Szłem coraz wolniej, szczerze? Chciałem uciec, jak najdalej stad, schowac się i nigdy nie wrocic. 

*KORNELIA*
Omg, makijaż, makijaz! Latałam po domu jak głupia. Yeah. zdąrzyłam. Taniec szczęścia! Po drodze spotkałam Alison, hm miło ją widziec.
-Kornelia pojutrze zabieram Cię do mojej pracy.
-Serio? żartujesz?
-Nie, naprawdę!
-Tak, tak. - skakałam jak głupia, byłam ciekawa co ta kobieta robi, czym ona może sie zajmowac, producentka filmów, liczy kasę w banku, może tak  na prawdę robi za klauna, kto to wie? 
-Idziesz do Liama?
-Kogo? - zapomniałam chwilowo o jego istnieniu.
-Nie, nikogo. miłego wypadu.
-dziękuję, rzuciłam przez drzwi.  - nie wiem dlaczego skakałam jak głupia, ta dawno nie przebywałam wśród ludzi! dokładnie tak. Szłam z batonem na twarzy. w oddali zobaczyłam sylwetkę, Jack! Rzuciłam mu sie na szyję, jak opętana. 
-Miło cię widziec. az tak tesknilas - poruszał brwiami.
-Ah darruj sobie. - usiedlimy na ławce.
-Mów co u Ciebie.
-A świetnie - wzruszyłam ramionami.
-Y coś więcej?
-Zadaj pytanie.
-Dobra, powiem coś co nie daje mi spokoju, okej?
-Spoko.
-Ale się nie obrazisz?
-Y co to jest Jack? - czułam obawy
-No nic, nie bede pytał
-spytaj!
-nie!
-tak!
-nie!
-Jaaaack!
-Spotykasz sie z tym całym Liamem? - czulam sie jakby ktos wsadzil mi leb do piasku i dźgał łopatą. ał, ał, ał i jeszcze raz ał. Uczucia? GORĄCO. STRACH,. OBAWA ale po chwili RADOSC. zaraz znów OBAWA. RADOSC, OBAWA, RADOSC, OBAWA I TAK RAZY 100. tO CHYBA NAZYWA SIĘ ' METLIK W GŁOWIE'
-Kornelia?
-Tak?
-No więc?
-Czemu jestes taki ciekawy?
-Bo coś do niego masz?
-wcale nie!
-wcale tak!
-yy niee
-Widziałem zdjecia!
-jakie zdjecia?
-yy jak biegacie za sobą po parku
-jebani reporterzy
-więc? -  po dłuższej chwili zastanowień opowiedziałam mu, słowo w słowo, wszystko, to jak mnie unikał, to jak nie odbierałam moich telefonow. Jack nic nie odpowiadał, patrzyłam na niego z niedowierzeniem, dlaczego nie mówi cos w stylu ‘ oj tak mi cię zal' jak w tych tandetnych filmach, no dlaczego?

*LIAM*

Postanowiłem isc na skróty, z poczatku stracilem orientacje, ale po chwili ja odzyskałem. zobaczyłem sylwetke Korneli. Uśmiechnąłem się, siedziała z jakims gejem. No chyba nie z Jackiem? Chciałem go uderzyc, zblizalem sie do nich , jednak oni nie mogli mnie zobaczyc siedzieli do mnie tyłem. Wtedy on zaczął się do niej zblizac, a ona się w niego wtuliła, naprawdę ostro wtuliła, nie chciałem widziec jak się całują. Był Zayn teraz on?? chyba sobie jaja robicie. i ja ją chciałem przeprosic. tą głupią dziwkę! co za szmata. teraz jestem pewny nie nawidze jej kuzwa. bylem zły, nie to złe okreslenie, byłem ostro wkurwiony. Kwiaty wyladowaly w rzece, siedzialem nad nia chwile. postanowione, nie odezwe sie do niej ani slowem. NIC,kurwa nic. wszedlem do domu. O czcigodny Harry zostawil otwarte drzwi. zanim doszlem wybila 22, dwie godziny siedzialem nad rzęką, odrazu poszedłem spac, tylko niech mi się nie śni.

*KORNELIA*
Z Jackiem gadało mi się jak z nikim innym. To, że mnie przytulił bylo bardzo mile. uważał ze powinnam z nim pogadać, tak zrobię na jutrzejsze imprezie. Ta, wiem był plan unikania. Ale chce ' odzyskac Liama' a raczej tę znajomość. Jednak człowiek tęskni, nawet ja to jest naprawdę dziwne, zazwyczaj nie ma we mnie tego uczucia, ale cos ludzie się zmieniają prawda? Jack mnie odprowadził, było późno. Zapowiada się ciekawa impreza i poznanie pracy Ali. Z batonem na twarzy i obmyslaniem pogadania z Liamem zasnęłam.

12:00.    Obudziły mnie promienie słońca. To już dziś! IMPREZA. Muszę pogadac z Liamem, muszę, ubrałam się i zeszłam na dół. Na drodze spotkałam bahora, co on tu nadal robił?


-Cesc.
-Hej – wywróciłam oczami.
-Co lobis?
-Y jem?
-A co jes?
-Nie seplen, to mnie denerwuje.
-Pseplasam. – wystawił mi język. No wcielone zło, słowo daje.
-Kiedy jedziesz do domu?
-Jutlo!
-W końcu.
-Odpocne od Ciebie!
-Co proszę? – co za gówniarz.
-To co słysałas.
-Jestes przerażający.
-Tak jak Ty.
-Dziecko ucz się języka ludzkiego to pogadamy. – klapłam przed TV.
-Może nie umiem mowic, ale mam psyjaciół.
-Że ja niby nie mam?
-Tak, bo nikt Cię nie lubi! – do pokoju wparowała Katy.
-Gadam z kim przez telefon? Możecie się tak nie drzec? – przewróciła oczami.
-Z kim gadas?
-Nie Twój zasrany interes! Wyjedź już stąd, wstrętny bachor.
-Nie tak wstletny jak Twoja twas z lana! <rana>
-O nie! Masz szczęście ze w domu jest ten typ co wszystkiego pilnuje.
-To się nazywa lokajjj… - jednak zmieniłam zdanie, ten dzieciak to spoko gość, przynajmniej tak jak ja nie lubiłam zasranej Katy. Rzygam nią, każdego dnia, każdej nocy. NON stop! Katy zdenerwowana wyszła, a ja na tego malca patrzyłam z niedowierzeniem.
-No co? Jej nie lubie baldziej…
-Ta, dzięki. – umiechnęłam się pod nosem. Po chwili usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Tom go zabrał.
-Oddawaj!
-Jeden klok a wsucę go do zmywalki! – no ja chyba z nim oszaleję? Robił sobie jaja?
_________________________________

Przepraszam, że tak długo. Miałam problemy.
Dziękuję za nominację, narazie nie mam czasu odpowiadac na pytania! ale wkrótce to zrobię.
Codziennie jest 100 wyświetleń, co mnie dziwi. Nwm, może to jest jakieś lewe. bo wg mnie to niemożliwe, skoro po około 12 komów, 15 osob to czyta, to nwm jak to możliwe. Jednak mimo wszystko dziękuję za wyświetlenia, ale jeśli już czytacie to, zagłosujcie i dodajcie sie do obserwatorów, komentarzem też nie pogardzę.;)
15 kom NN.